niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 1 - Tajemniczy Zegarek i Wietrzny Demon.

Jak co dzień obudziły mnie ciepłe promyki słońca i...budzik. Znowu poniedziałek, jakby Niedziela nie mogła być wieczna...Szybko się ubrałam, po czym spojrzałam na zegarek, 6:30, dobrze, więc mam jeszcze trochę czasu dla siebie. Zeszłam po schodach w dół i już po chwili przywitał mnie ciepły głos Ciotki.-Witaj Vita! Dobrze się spało?-To chyba oczywiste nie? Jakby nie ten budzik spało by mi się jeszcze lepiej, ale cóż, trzeba odpowiedzieć jak na mnie przystało.-Ychm...-Po mojej jakże wymownej "odpowiedzi"  poczłapałam w stronę stołu ze śniadaniem, przy którym jak zwykle "badał" coś Wójek. Usiadłam naprzeciw niego i zaczęłam jeść naleśniki. Oczywiście Ciotka upomniała mi że należy się przywitać na co ja odpowiedziałam krótkim "Dzień Dobry" oczywiście z pełnymi ustami na co Ciotka załamała ręce i powiedziała.-Matko Boska! Vita! To niekulturalne, mówić z pełnymi ustami!!!-Kiwnęłam (jak zawsze) głową na znak: "Dobra rozumiem, a teraz daj mi spokój...", na co ona już rozgniewanym tonem odpowiedziała.-Nie wytrzymam! Vita! Harry powiedz jej coś!!!-Tak, jak zwykle prośba w stronę Wójka którego te czasy obchodzą tyle, co mnie wczorajsze śniadanie. Spojrzałam na zegarek 6:43?!  Ale ten czas  szybko leci, chociaż dodać do tego jakże interesującą rozmowę z opiekunami trochę czasu zleciało...Mniejsza! Aoutobus odjeżdża o 6:55! Muszę się śpieszyć...
Za jednym zamachem połknęłam naleśniki i gdy już miałam niczym expres wybiec z domu, do moich uszu doszedł dźwięk szczekania.-Hau! Hau!-Mimo iż było ono dość piskliwe, to jednak to szczekanie, a ten głos rozpoznam wszędzie.-Saba!-I właśnie w tym samym czasie na ręce skoczyła mi mała wilczyca która jakimś cudem już nigdy nie urośnie, mała zaczęła lizać mnie po twarzy i szczekać przy tym z radości. "Odkleiłam" ją od siebie i powiedziałam-Wybacz kochana, ale nie mogę cię wziąć ze sobą.-Saba zeskoczyła z moich rąk szczeknęła dwa razy na wznak że rozumie i pobiegła na swoje posłanie, gdzie najprawdopodobniej położy się spać. Założyłam moje najukochańsze kozaki, i wyszłam.
(Zdjęcie ulubionych kozaków Vity.)
Na szczęście zdążyłam na autobus, i teraz stałam przed bramą do szkoły.-"Wrota do piekieł..."-Pomyślałam, i weszłam na szkolny plac, najwyraźniej ludzie stęsknili się za mną, gdyż usłyszałam jakże "przyjazne" dla mnie odgłosy plotek.-Patrz! to znowu ta kostucha...-O...szkolny klub plotkarek mnie zauważył? Nie no fajnie, teraz cała szkoła będzie o mnie dudnić.-Ta...i znowu przyszła bez mundurka...-O co im chodzi? Mi mój ubiór się podoba, jak nie lubią widzieć mnie bez mundurka, to niech oślepną, wyświadczą sporą przysługę mnie, społeczeństwu i całemu światu...A tak ogółem jak chcecie mogę opisać wam mój codzienny wygląd, a więc tak, najpierw od góry. Zazwyczaj noszę włosy rozpuszczone co idealnie podkreśla ich długość i kolor (na przekór wszystkiemu! a co?!).
Ubieram się w zwyczajny granatowy sweter zapinany na guziki, pod swetrem widać kawałek ciemno-zielonej bluzki z krótkim rękawem. Dolna część garderoby zawiera fioletową spódniczkę w kratkę, sięgającą przed kolana a na jej końcu można znaleźć trzy warstwy koronek. Spódniczka ma też dwie kieszenie, co jest bardzo przydatne. Niżej znajdują się czarno-białe zakolanówki, a na nich moje kochane kozaczki (<33333). Po naprawdę interesujących lekcjach wracałam do domu, lecz nagle poczułam dość dziwny powiew wiatru, tak, wiatru. Czułam jakby jakieś dłonie prowadziły mnie w kierunku  tylko im znanym kierunku. Owym kierunkiem okazał się mój dom, w którym było nad zwyczaj głośno. Weszłam do budynku, i od razu moim oczom ukazał się obraz Ciotki która dodawała wszelkich starań aby odebrać jakieś tam ustrojstwo Wójowi. I Wójka który za wszelką cenę nie pozwalał Ciotcę odnieść  "zwycięstwa".-"Jak dzieci..."-Pomyślałam i po chwili strzeliłam tak zwanego "face palm'a". Gdy znów poczułam ten wiatr który łaskawie odprowadził mnie do domu, do moich oczu dotarło coś na wzór odbitych promieni słonecznych. Spojrzałam w stronę owego blasku, i moim oczom ukazał się złoty zegarek, był naprawdę piękny...
Podbiegłam do Wójka, i wykorzystując chwilę jego nieuwagi, wyrwałam mu z rąk zegarek. Gdy wybiegłam na podwórze, poczułam jak wiatr nabiera na sile, mimo wszystko Ciotka chciała go wyrzucić a ja nie mogę do tego dopuścić! Nawet nie wiem dlaczego tak zależało mi na tym starociu, ale....ale....ale nie mogę dopuścić do utraty go! Nawet nie zauważając tego że biegłam, i że byłam w bocznych uliczkach Tokio, gdzie aż roi się od złodziei, skrytych zabójców i innych, biegłam dalej z zamkniętymi oczyma. Nagle wpadłam na coś miękkiego, tym czymś okazał się być dość dużej wielkości brzuch jakiegoś typka rodem "jaka ładna suczka!  choć maleńka przeżyjesz coś wspaniałego...". Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na jego twarz. Nie myliłam się. Dostrzegłam w jego oczach chytry błysk, co nie wróżyło nic dobrego. Szybko wstałam i już chciałam uciekać, gdy drogę zaszła mi dwójka mężczyzn, którzy nie byli wcale lepsi od tamtego. Przygwoździli mnie do ściany. Jeden już chciał mnie pocałować gdy nagle zerwał się mocny wiatr. Poczułam to, czyżby chciał mnie ochraniać? To niemożliwe! Vita! ogarnij się! nie jesteś dzieckiem! A twoje życie nie jest bajką typu "Królewna Śnieżka"! albo "Kopciuszek"! Wiatr zawiał jeszcze mocniej, a ja poczułam jak ci kolesie mnie puszczają. Mimowolnie otworzyłam oczy, i to co dostrzegłam zszokowało mnie. Stali tam ci typkowie, a przed nimi mężczyzna! Czyżby ktoś przyszedł mi na ratunek? Dzięki bogu! Naprawdę co za szczęście! Ale zaraz, dlaczego on jest w kimonie?! I te oczy...Chwila...przecież on ma uszy!!! Wilcze uszy! Jaja se ze mnie robicie czy co?! A może to przez to uderzenie w głowę? Albo zwariowałam! Spojrzałam obok siebie, leżał tam ten zegarek. Na dodatek otwarty! To było dziwne, ale w okół niego zbierał się wiatr. Nagle poczułam jak ktoś mnie łapie, i przewiesza sobie przez ramie. Fajnie, stałam się czyjąś własnością. Spojrzałam za siebie, oż ty w mordę! To ten typek z którym się zderzyłam na samym początku! Zaczęłam krzyczeć, bić go, grozić mu i płakać lub śmiać się na zmianę. Pochłonięta w swoim własnym rozpaczaniu, nawet nie zauważyłam kiedy owy osobnik mnie puścił, a ja wylądowałam na zimny beton. Spojrzałam się na tego osobnika, był wbity w ścianę, a obie ręce miał przebite na wylot. Zakryłam usta dłonią, to straszne!  Obejrzałam się w koło, niedaleko gościa wbitego w ścianę, leżeli jego nieprzytomni koledzy. Cóż mimo wszystko, należało im się, trzeba było mnie nie atakować. Wzięłam szybko zegarek, i  wzrokiem zaczęłam szukać mojego wybawcy. Długo go szukać nie musiałam, gdyż  zauważyłam jak szykował się do odejścia, podeszłam do niego i powiedziałam.-D-dziękuje...-Mój bohater obrócił się do mnie po czym prychnął.-Za co mi dziękujesz głupi człowieku?  Ci głupcy stali mi na drodze, a że nie chcieli się przesunąć, przesunąłem ich siłą.-Po tych słowach znów stanął  do mnie tyłem i chciał odejść. Co? o nie! mowy nie ma! muszę się jeszcze o coś
jego spytać! Szybko złapałam go za rękaw kimona, i zapytałam.-Czekaj! Muszę cię jeszcze o coś spytać! Więc...czy ty wyszedłeś  z tego zegarka?-I w tym czasie pokazałam mu otwarty zegarek, który lekko świecił. Spojrzałam na jego twarz, był zdziwiony, ale...dlaczego? Po chwili usłyszałam cichy szept.-Skąd ty...
Koniec rozdziału I.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Yo! oto pierwszy rozdział mam nadzieję że się podoba! :D
Dla ciekawskich, postać Vity trochę przypomina mnie ;>
Można to poznać do miłości, do strojów Wiktoriańskich.
Nie zapominajcie o komentarzach! 
~Lena.











sobota, 19 kwietnia 2014

Prolog.

Nazywam się Vita Blake.
Mam 17 lat i mieszkam z Ciotką i Wójkiem na krańcach Tokio.
Biorąc pod uwagę to, iż Wójek interesuje się różnymi starociami, na magazynach mamy pełno różnych reliktów,pudełek, masek i wiele,wiele innych.
Nie znam rodziców, dlaczego?
Odpowiedź jest prosta, nie żyją.
Matka umarła przy moich narodzinach, a ojciec zaginął dzień po tym.
Nie mam też przyjaciół, dlaczego?
To przez moją "inność".
Ową innością są moje białe włosy, sięgające za biodra.
Włosy białe niczym śnieg...
Ale nie tylko to podkreśla moja "inność", lecz także to że nie chodzę do szkoły w mundurku, co jest obowiązkowe. 
Nazywam się Vita Blake i pewna chwila niedługo zmieni całe moje życie...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
***
I jak wam się podoba? :D
To jest opowiadanie które nie bazuje na żadnych Fairy Tailach, Naruciakach itp.
Tylko coś co pojawiło się mi w głowie 2 lata temu i nie chciało z niej wyjść xD
Zostawcie komentarze pls. ;3
Będę bardzo wdzięczna!!! :D
~Lena.